czwartek, 24 stycznia 2013

Liam

-Nie chce mi się już uczyć..
-Skarbie wiesz przecież, że musimy zaliczyć ten rok na najlepszych ocenach - twoja przyjaciółka zawsze tak mówiła, a i tak zawsze miała najlepsze oceny na całym roku ... Miała stypendium.
Od zawsze się przyjaźniłyście i razem poszłyście tez na studia.
Też uczyłaś się całkiem dobrze, ale w akademiku teraz, przed sesja było okropnie nudno..
Wszyscy twoi znajomi zakuwali, ty miałaś już dość..
-Idę na spacer - wstałaś, wzięłaś płaszcz i wyszłaś. Przyjaciółka nawet nie podniosła głowy znad książek..mruknęła tylko ciche: Yhym...
Był mroźny dzień, wszędzie pełno śniegu. Ale lubiłaś tą porę roku. Zawsze dobrze ci się kojarzyła.
Mijałaś właśnie parę zakochanych, przytulających się i całujących... Zrobiło ci sie troche przykro, bo ty nie miałaś do kogo sie przytulić. Przyspieszyłaś kroku, mijając sklepy. Aż nagle przed sobą zobaczyłaś niewielki z bardzo kolorową witryną sklep, z  wielkim napisem:  mini ZOO
Zawsze lubiłaś zwierzęta, więc weszłaś, żeby pogłaskać te małe słodziaki.
Przy drzwiach stały klatki z małymi i większymi szczurkami. Dalej stały dwa pudelka z małymi kociątkami, które patrzyły na ciebie swoimi niebieskimi oczkami.
W głębi sklepu zauważyłaś terrarium. Podeszłaś do niego i zobaczyłaś twoje ulubione zwierzątka... malutkie żółwie!
Kochałaś te maleństwa. Nie wiedziałaś o nich wiele, po prostu kochałaś je za to jakie są.
Z racji że były ona postawione dość nisko musiałaś sie do nich schylić. Jednak kiedy sie podniosłaś na przeciwko zobaczyłaś chłopaka, który tak samo jak ty przyglądał się małym żółwiątkom.
-Hej - zaczął
-Cześć
- Myślałem, że dziewczyny nie lubia takich zwierzątek
- Ha ha, widocznie nie znasz dziewczyn..
-Ha ha ha, dziwne bo mieszkałem z trójką kobiet!
-[T.I.]
-Ładne imie..ja jestem Liam

marzyłam o własnym żółwiu,ale nie mogę ich mieć. - powiedziałaś smutno spoglądając na żółwie.
-Dlaczego? Nie wymagają wielkiej opieki. - uśmiechnął się Liam. - Może to trochę dziwne, ale nie chciałabyś się zająć moimi żółwiami? Potrzebuję kogoś do opieki. - powiedział nieśmiało i spojrzał się na ciebie.
-Naprawdę? Mogłabym przychodzić co wieczór, bo rano mam wykłady. - powiedziałaś skacząc z radości.
-To jest mój adres. - chłopak wyjął z kurtki długopis i wziął sklepową ulotkę i napisał tam swój adres. Chwyciłaś go i spojrzałaś na zegarek.
-Muszę wracać! Zaraz zamykają akademik! - powiedziałaś przestraszona. - Do zobaczenia! - krzyknęłaś i wybiegłaś ze sklepu.
-Do jutra! - krzyknął za tobą Liam.
Dotrzymałaś obietnicy i codziennie zajmowałaś się żółwiami chłopaka. Zółwie polubiły twoją obecność, a ty Liama. Byliście świetnymi przyjaciółmi. Z każdą wizytą wychodziłaś z jego domu jak opętana śmiechem i radością. Czułaś przymus i namacalną obietnicę codziennego odwiedzania go. Nagle zadzwonił twój telefon. Byłaś już w domu i szykowałaś się, żeby pójść do twojego przyjaciela.
-Słucham? - zapytałaś uśmiechając się do słuchawki.
-Przepraszam, ale nie przychodź dzisiaj. Jestem chory i nie chcę cię zarazić. - odezwał się zachrypnięty głos Liama.
-No... dobrze. - byłaś przygaszona. Rozłączyłaś się i usiadłaś na krześle w kuchni. Zaczęłaś się martwić o niego. Chciałaś tam być i zająć się nim. Być przy jego najcięższych chwilach. Po chwili wstałaś z nowym uśmiechem. Chwyciłaś kurtkę i miseczkę z rosołem.
-Idę! - wrzasnęłaś do przyjaciółki. Nic nie odpowiedziała. Biedna, pewnie znowu musi się uczyć. Biegłaś do jego domu czując energię, która wypełnia twoje serce. Chciałaś mu zrobić niespodziankę i wyciągnęłaś klucze, które dał ci niedawno. Otworzyłaś drzwi i cicho zdjęłaś buty. Słyszałaś głosy. Były czyste. Weszłaś do salonu i zobaczyłaś Liama, który stał do ciebie tyłem i dziewczynę, która spojrzała na ciebie przez ułamek sekundy. Stałaś tam cicho czekając na rozwój sytuacji. Nagle ona przywarła swoimi wargami do warg Liama. Wciągnęłaś powietrze i upuściłaś miskę. Łzy cisnęły ci się do oczu, ale próbowałaś je powstrzymać. Liam odwrócił się na dźwięk tłuczonego szkła.
-[T.I.]? ... To nie tak jak myślisz! - zdążył tylko krzyknąć zanim wybiegłaś z domu. Kiedy szłaś bocznymi uliczkami nie musiałaś już udawać. Łkałaś głośno. Nie wiedziałaś dlaczego. Byłaś jego przyjaciółką. To nie powinno cię zranić. Wytarłaś łzy rozmazując makijaż i zobaczyłaś przed sobą migającą witrynę "mini ZOO". Uśmiechnęłaś się pod nosem i weszłaś do środka. Doszłaś do terrarium z żółwiami i położyłaś na nim dłoń. To tutaj się poznaliście. Tu się to zaczęło.
-[T.I.]... - usłyszałaś znajomy głos.
-Idź stąd. - powiedziałaś cicho. Twój głos był zachrypnięty i co chwilę się załamywał.
-Nie. Najpierw musisz wiedzieć. Nie chciałem, żebyś dzisiaj przychodziła, bo dzisiaj mija rok od naszego pierwszego spotkania. - powiedział podchodząc do ciebie coraz bliżej. - Dzisiaj chciałem ci powiedzieć coś, co bałem przez ten cały rok. - dodał. Położył swoją rękę, na twojej, która spoczywała na terrarium. Odwróciłaś się do niego i spojrzałaś w jego oczy. Były poważne. - Nie potrafię się z tobą przyjaźnić. - spuściłaś wzrok, ale on chwycił twoją brodę i skierował twoją twarz w górę. - Ja cię kocham. - powiedział
uśmiechając się i całując delikatnie.




~ Ariel & leeyum

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz