sobota, 26 stycznia 2013

Rozdział 2


Kiedy tylko Stanley podesłał ciężarówkę pod dom staruszka, chwyciłam swój najlepszy strój. Spojrzałam jeszcze raz na bilety. Pracodawca oczekiwał, że szybko znajdę ten bilet, bo były na dzisiaj! To ten bilet, który ja przegrałam! To było miejsce w pierwszym rzędzie. Na godzinę siedemnastą. Była szesnasta. Denerwowałam się biegając po domu. Bern popchnął mnie nosem do łazienki spojrzałam na siebie. Wyglądałam okropnie! Byłam cała rozmazana. Poprawiłam makijaż ulepszając go. Nagle Bern zaczął szczekać, a ja podskoczyłam. Dobrze, że malowałam rzęsy, więc dużego uszczerbku nie było. Spojrzałam na psa, który wpatrywał się w zegar. Zostało mi trzydzieści minut. Chwyciłam bilet i wsiadłam do taksówki, którą zamówiłam w międzyczasie. Bern patrzył się na mnie z okna merdając ogonem.
                Oczywiście przed sceną stał tłum niepełnoletnich dziewczyn. Szanowałam je za poświęcenie temu zespołowi. Ja jednak miałam przepustkę do pierwszego rzędu. Zaczęłam się przepychać przez tłumy.
-Gdzie się pchasz?! – pisnął ktoś. Spojrzałam w dół. To była malutka dziewczynka. Poklepałam ją po głowie i przeciskałam się dalej. Po dziesięciu minutach byłam na swoim miejscu. Konferansjer zapowiedział chłopców. Zaczęli od piosenek nowszych, a potem nastąpiła sławna gra w wybieranie ulubionych tweetów. Szybko chwyciłam za telefon.
-Jestem głodna, mogę was zjeść? – napisałam śmiejąc się. Chłopcy czytali kolejne tweety śmiejąc się i zaczepiając siebie nawzajem.
-„Jestem głodna, czy mogę was zjeść?” – przeczytał Harry Styles i zaczął się śmiać. – [T.I.], rząd pierwszy. Gdzie jesteś? – po chwili dotarło do mnie, że to o mnie chodzi! Podniosłam rękę, ale zobaczyłam, że inna dziewczyna też podnosi rękę. Zdenerwowałam się. Wiedziałam doskonale, że to ja. Harry podszedł najpierw do niej. –Czy to ty? Jak miałaś na imię? – zapytał się.
-Donna? – powiedziała niepewnie dziewczyna.
-Yyyyy! – wrzasnął Harry. Podniosłam swoją rękę jeszcze wyżej, żeby na pewno mnie zobaczył. Podszedł do mnie. Moje szare komórki przestały pracować. – Jak miałaś na imię?
-[T.I.] – powiedziałam jąkając się.
-Mam pomysł na zabawę! – wrzasnął do mikrofonu Niall Horan. Podskoczyłam wystraszona. Harry wyprostował się i odwrócił w jego stronę.
-Zaskocz nas. – dodał Zayn Malik z uśmiechem.
-Weźmy tą dziewczynę. Zawiążmy jej oczy i ma nas poznać! – powiedział w wielkim skrócie Horan. Louis Tomlinson zaczął skakać jak małpka.
-Tak, tak, tak! – Niall śmiał się z niego. Harry wyciągnął do mnie rękę i pomógł mi wejść na scenę.
-Chłopcy, to jest [T.I.]. [T.I.] to jest Niall, Zayn, Liam i Louis. – chłopacy pomachali do mnie, a ja do nich. Nie wierzyłam w swoje szczęście i stałam jak odrętwiała.  Liam pobiegł za scenę i przyszedł z powrotem z czerwonym szalikiem. Zawiązali mi nim oczy i zakręcili dookoła. Ktoś chwycił mnie za ręce. Poczułam, że dotykam czyjejś skóry. Brnęłam w górę czując rękaw. Dotknęłam głowy. Potem włosów.
-Hmm… mięciusio. Harry? – powiedziałam uśmiechając się pod nosem.
-Brawo! – krzyknął Liam do mikrofonu. Byłam w stanie niewiarygodnej ekstazy.

Ariel ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz