sobota, 12 stycznia 2013

Zayn


Powlekałam nogami do jego domu. Nie wiem dlaczego mama kazała mi z sobą tam iść. To żałosne. Nie mam nic do roboty, tylko słuchać jego przechwałek. Teraz to już będzie 16 lat. Od kiedy tylko skończyłam 2 latka mama przyprowadziła mnie do niego i kazała się z nim bawić. Nie było źle. Bardzo się polubiliśmy. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, aż do jego kariery. Wtedy wszystko się popsuło. Mama zadzwoniła do drzwi.
-Cześć Shirley, kochana! Wchodźcie! – uśmiechnęła się jego matka. Weszłam do środka z cierpiętniczą miną. – Zayn, synku, [T.I.] do ciebie przyszła! – wykrzyknęła jego matka. Zayn zszedł ze schodów.
-Cześć. – powiedział pochmurnie. Widać było wielkie worki pod jego oczami.
-Hej. – burknęłam. Chciałam już iść posłusznie za mamą, ale kiedy się za nią obejrzałam, już jej nie było. Westchnęłam i poszłam za Zayn’em na górę po schodach.
-Jak tam ci leci? – powiedział Malik z udawanym uśmiechem.
-No właśnie. Dopiero teraz się pytasz. – warknęłam.
-O co ci chodzi? Co ci się stało? Jesteś taka odpychająca. – Zayn wykrzywił twarz.
-A więc brzydzisz się mnie?! A ja głupia miałam nadzieję, że wszystko będzie jak dawniej. – wykrzyczałam ze łzami w oczach.
-[T.I.], ty wiesz, że ja tak nie myślę! – powiedział zdziwiony.
-Nic już więcej nie mów. – łzy spłynęły mi po policzkach. Kiedy Zayn próbował mnie złapać za nadgarstek, odsunęłam się i zbiegłam po schodach. Z głośnym trzaskiem  zamknęłam drzwi frontowe. Stanęłam na środku chodnika i upadłam na kolana szlochając. Jak mogłam być taka ślepa?! Przez miesiące wmawiałam sobie nienawiść do niego, bo tak bardzo bałam się prawdy. Bałam się zobaczyć jego twarz, bo wtedy zrozumiałabym. Jak bardzo kocham Zayna Malika.
                Kiedy już opanowałam łzy, poszłam do domu i zaległam na kanapie w swoim pokoju. Oglądałam jakiś głupi reality show. Koło mnie leżał stos upaćkanych na czarno chusteczek. Usłyszałam kroki na schodach i szybko zepchnęłam je za kanapę. Drzwi się otworzyły i zobaczyłam Zayn’a.
-Można? – zapytał nieśmiało.
-Nie. – warknęłam. – Jak będziesz wychodzić, zamknij drzwi. – dodałam.
-Nie wyjdę stąd dopóki mi nie wybaczysz. – powiedział stanowczo.
-Będziesz głodny, spragniony, śpiący. – powiedziałam lekceważąco.
-Nie dbam o to. – bąkną ł.
-Będziesz źle wyglądał. – dodałam ze złośliwym uśmieszkiem.
-Mam to gdzieś. – to naprawdę mną ruszyło. Zayn zawsze dbał o to, żeby dobrze wyglądać. Nawet jako dziecko.
-Nie wiem jak mogłem być tak głupi i nie zauważyć jak bardzo cię kocham. Jak tęskniłem za tobą każdego dnia. Jak spoglądałem przed okno nieświadomie szukając właśnie ciebie. – usiadł obok mnie na kanapie. – Poza tym nie brzydzę się ciebie. Jesteś piękna. – powiedział z uśmiechem na ustach patrząc mi się w oczy.
-Zayn? – szepnęłam.
-Ciii. – uciszył mnie. – Kocham cię. – szepnął i pocałował mnie delikatnie.

Made by Ariel ♥

1 komentarz: