Powlekałam nogami do jego domu. Nie wiem dlaczego mama
kazała mi z sobą tam iść. To żałosne. Nie mam nic do roboty, tylko słuchać jego
przechwałek. Teraz to już będzie 16 lat. Od kiedy tylko skończyłam 2 latka mama
przyprowadziła mnie do niego i kazała się z nim bawić. Nie było źle. Bardzo się
polubiliśmy. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, aż do jego kariery. Wtedy
wszystko się popsuło. Mama zadzwoniła do drzwi.
-Cześć Shirley, kochana! Wchodźcie! – uśmiechnęła się jego
matka. Weszłam do środka z cierpiętniczą miną. – Zayn, synku, [T.I.] do ciebie
przyszła! – wykrzyknęła jego matka. Zayn zszedł ze schodów.
-Cześć. – powiedział pochmurnie. Widać było wielkie worki
pod jego oczami.
-Hej. – burknęłam. Chciałam już iść posłusznie za mamą, ale
kiedy się za nią obejrzałam, już jej nie było. Westchnęłam i poszłam za Zayn’em
na górę po schodach.
-Jak tam ci leci? – powiedział Malik z udawanym uśmiechem.
-No właśnie. Dopiero teraz się pytasz. – warknęłam.
-O co ci chodzi? Co ci się stało? Jesteś taka odpychająca. –
Zayn wykrzywił twarz.
-A więc brzydzisz się mnie?! A ja głupia miałam nadzieję, że
wszystko będzie jak dawniej. – wykrzyczałam ze łzami w oczach.
-[T.I.], ty wiesz, że ja tak nie myślę! – powiedział
zdziwiony.
-Nic już więcej nie mów. – łzy spłynęły mi po policzkach.
Kiedy Zayn próbował mnie złapać za nadgarstek, odsunęłam się i zbiegłam po
schodach. Z głośnym trzaskiem zamknęłam
drzwi frontowe. Stanęłam na środku chodnika i upadłam na kolana szlochając. Jak
mogłam być taka ślepa?! Przez miesiące wmawiałam sobie nienawiść do niego, bo
tak bardzo bałam się prawdy. Bałam się zobaczyć jego twarz, bo wtedy
zrozumiałabym. Jak bardzo kocham Zayna Malika.
Kiedy
już opanowałam łzy, poszłam do domu i zaległam na kanapie w swoim pokoju.
Oglądałam jakiś głupi reality show. Koło mnie leżał stos upaćkanych na czarno
chusteczek. Usłyszałam kroki na schodach i szybko zepchnęłam je za kanapę.
Drzwi się otworzyły i zobaczyłam Zayn’a.
-Można? – zapytał nieśmiało.
-Nie. – warknęłam. – Jak będziesz wychodzić, zamknij drzwi.
– dodałam.
-Nie wyjdę stąd dopóki mi nie wybaczysz. – powiedział
stanowczo.
-Będziesz głodny, spragniony, śpiący. – powiedziałam
lekceważąco.
-Nie dbam o to. – bąkną ł.
-Będziesz źle wyglądał. – dodałam ze złośliwym uśmieszkiem.
-Mam to gdzieś. – to naprawdę mną ruszyło. Zayn zawsze dbał
o to, żeby dobrze wyglądać. Nawet jako dziecko.
-Nie wiem jak mogłem być tak głupi i nie zauważyć jak bardzo
cię kocham. Jak tęskniłem za tobą każdego dnia. Jak spoglądałem przed okno
nieświadomie szukając właśnie ciebie. – usiadł obok mnie na kanapie. – Poza tym
nie brzydzę się ciebie. Jesteś piękna. – powiedział z uśmiechem na ustach
patrząc mi się w oczy.
-Zayn? – szepnęłam.
-Ciii. – uciszył mnie. – Kocham cię. – szepnął i pocałował
mnie delikatnie.
Made by Ariel ♥
fajny <3
OdpowiedzUsuńdodaj z hazzą :D